Monika Bocian i Dariusz Graj, motorniczowie MPK Poznań, wzięli udział w pierwszych Światowych Mistrzostwach Motorniczych, TRAM-WM, które odbyły się w Wiedniu, 13 września 2025 r. Zdobyli drugie miejsce spośród 25 drużyn z całego świata. W rozmowie z Bartoszem Jerzakowskim opowiadają o rywalizacji i kulisach tego wydarzenia.

Turniej zgromadził 25 drużyn z całego świata, a Wy stanęliście na podium. Jak z Waszej perspektywy wyglądała rywalizacja z innymi zespołami? Co najbardziej zapadło Wam w pamięć podczas zawodów?
Rywalizacja była naprawdę na najwyższym poziomie. Każdy zespół przyjechał świetnie przygotowany. Pomimo że były to zawody, odczuwało się między nami wzajemny, ogromny szacunek i koleżeństwo. Najbardziej w pamięć zapadła atmosfera – kibice z różnych krajów, wspólne śpiewy, wymiana naszywek, rozmowy o taborze i technikach jazdy. W pewnym momencie zapominało się, że to rywalizacja – bardziej przypominało to święto tramwajarzy z całego świata.
W tak dużych zawodach emocji na pewno nie brakowało. Jakie momenty uznalibyście za kluczowe dla końcowego wyniku? Czy był jakiś przełom, który zadecydował o sukcesie?
Podstawą było to, że stanowimy zgrany duet! Pomimo silnych emocji przez cały czas zgodnie współpracowaliśmy i konsekwentnie realizowaliśmy zadania. Jeśli chodzi o zawody to kluczowy był przejazd w konkurencji hamowania precyzyjnego — tam liczył się każdy centymetr. Udało się nam zatrzymać praktycznie idealnie na linii i to przyniosło nam ogromny skok w klasyfikacji. Drugim momentem, który zapamiętamy na długo, była konkurencja „tańcząca para”. Jedno z nas musiało ustawić manekiny symbolizujące parę tancerzy, a drugie zatrzymać tramwaj dosłownie kilka centymetrów przed nimi, aby nie dotknąć wagonem figur. Niby proste, ale przy kilkunastu tonach masy i rozgrzanym torze to naprawdę test nerwów i wyczucia. Udało się nam idealnie — odległość była minimalna, a publiczność zareagowała głośnym aplauzem. Wtedy wiedzieliśmy, że jesteśmy w grze o podium.
Każde mistrzostwa to także wyzwania. Co okazało się dla Was najtrudniejsze podczas rywalizacji? Czy coś Was zaskoczyło – pozytywnie lub negatywnie?
Najtrudniejsze były różnice w taborze. W Wiedniu jeździ się innymi tramwajami niż w Polsce — inne przyspieszenie, inna reakcja hamulców. Trzeba było błyskawicznie się przestawić. Pozytywnie zaskoczyła nas organizacja i wsparcie publiczności — kibice reagowali jak na meczu piłkarskim, to naprawdę dodawało energii. Co zaskoczyło negatywnie? Może tylko pogoda — rano ulewny deszcz, a w południe upalne słońce.
25 Drużyn z 5 Kontynentów. Wiedeń czeka na motorniczych

World Tram Driver Championship: motorniczy MPK Poznań zgarniają srebro!
Co najbardziej lubicie w pracy motorniczego — precyzję, spokój, a może kontakt z pasażerami?
Każdy z nas ma coś innego ulubionego… Dla mnie [Dariusz Graj] najfajniejsze jest poczucie odpowiedzialności i rytmu jazdy. Ten moment, kiedy tramwaj sunie po torach, a miasto budzi się do życia, to coś wyjątkowego. Ale kontakt z pasażerami też daje satysfakcję, zwłaszcza, gdy ktoś uśmiechnie się czy podziękuje za miłą jazdę.
Na koniec – pytanie od przyszłych pokoleń motorniczych. Co doradzilibyście młodym ludziom, którzy marzą o tym, by zostać motorniczymi, tak jak Wy?
Żeby się nie bali. To zawód, który wymaga cierpliwości i precyzji, ale daje ogromną satysfakcję. Każdy dzień jest inny, a tramwaj to nie tylko praca — to pasja. Jeśli ktoś lubi maszyny, lubi ludzi i ceni spokój, to za sterami tramwaju odnajdzie się idealnie. A kto wie — może za parę lat spotkamy się z nimi na kolejnych mistrzostwach świata.





