Motorniczy tramwaju, który wykoleił się w Mediolanie, miał korzystać z telefonu komórkowego na kilkanaście sekund przed wypadkiem – wynika z najnowszych ustaleń śledczych badających okoliczności zdarzenia z 27 lutego 2026 roku.

W wyniku katastrofy śmierć poniosły dwie osoby – 49- i 59-letni mężczyźni – a ponad 50 osób zostało rannych. W pierwszych godzinach po zdarzeniu pojawiały się informacje, że prowadzący pojazd mógł stracić przytomność. Aktualne ustalenia przeczą jednak tej wersji. Zebrane dane wskazują, że jego telefon był aktywny zaledwie 12 sekund przed wykolejeniem.
Pełnomocnicy motorniczego nie zaprzeczają, że korzystał on z telefonu w trakcie jazdy, jednak podkreślają, że rozmowa została zakończona około półtorej minuty przed zdarzeniem. Kluczowe znaczenie będą miały teraz analizy bilingów oraz zapisów z monitoringu, które mają potwierdzić dokładny przebieg wydarzeń.
Postępowanie prowadzone jest pod kątem doprowadzenia do katastrofy w ruchu lądowym ze skutkiem śmiertelnym.
Do wypadku doszło na Viale Vittorio Veneto – jednej z głównych ulic Mediolanu. Według wstępnych ustaleń tramwaj poruszał się z nadmierną prędkością. Na łuku torowiska wypadł z torów, następnie wjechał w przechodniów i uderzył w budynek.
Jedna osoba zginęła na miejscu jako pieszy, druga była pasażerem tramwaju. Wśród rannych są osoby w stanie ciężkim i bardzo ciężkim, które trafiły do kilku szpitali w mieście.
Śledczy zabezpieczyli nagrania z miejskiego monitoringu oraz materiały z kamer prywatnych pojazdów. Prokuratura analizuje wszystkie możliwe scenariusze – od błędu ludzkiego, przez awarię techniczną, po ewentualne zaniedbania. Na obecnym etapie nie przekazano informacji o zatrzymaniach ani o stanie zdrowia motorniczego.




