Jesteśmy na etapie największych inwestycji w historii firmy. Przeznaczamy niemal 500 mln zł na budowę nowych hal, technologie modułowe i laserowe, cyberbezpieczeństwo oraz rozwój IT. O aktualnych projektach PESA Bydgoszcz rozmawiamy z Marcinem Grzybem, Dyrektorem Sprzedaży.

Minęły cztery lata, odkąd PESA Bydgoszcz zaprezentowała na Międzynarodowych Targach Kolejowych TRAKO w Gdańsku lokomotywę wodorową SM42-6Dn. Czy myślicie o wodorowym tramwaju?
Nie tylko myślimy. Od pewnego czasu prowadzimy prace nad koncepcją tramwaju wodorowego, opartego na nowej platformie pojazdów generacji 3.0. Ta łączy najlepsze cechy dotychczasowych modeli, szczególnie sprawdzonej niezawodności Swinga. Jesteśmy gotowi, aby rozpocząć współpracę z potencjalnym klientem, który chciałby taki pojazd eksploatować.
Sam tramwaj wodorowy z zewnątrz wyglądał będzie jak każdy inny miejski pojazd szynowy, choć w nowoczesnym designie i z nowym wyposażeniem. Wizualnie zaś pasażer nie odróżni go od pojazdu elektrycznego generacji 3.0.
Czy opracowany został harmonogram dalszych prac, po fazie koncepcji?
Na ten moment nie. Wszystko bowiem zależy od potencjalnego klienta, który mógłby być zainteresowany tramwajem wodorowym. Na ten moment nie ma decyzji, by budować pojazd „na półkę”, czyli bez konkretnego odbiorcy. Oczywiście rozwijamy napędy wodorowe — mamy już lokomotywę wodorową, pracujemy nad pociągiem wodorowym, więc przenosimy tę wiedzę do sektora tramwajowego.
Czy znane są wstępne parametry takiego pojazdu?
Wstępnie możemy określić m.in. prędkość czy zużycie energii. Natomiast ostateczne parametry zależą od wymagań zamawiającego.
Polska jest gotowa na wodorowy tramwaj?
To trudne pytanie. W Polsce nie testowano jeszcze tego typu pojazdów. Gotowość zależy od dostępnych funduszy. Prototyp jest kosztowny — jeśli powstanie, dopiero wtedy będziemy mogli myśleć o produkcji seryjnej.
Czy określiliście pierwszych zainteresowanych projektem?
Rozmowy prowadziliśmy z trzema potencjalnymi klientami. Z jednym doszliśmy najdalej, ale kluczową rolę odgrywają tu finanse. Na tym etapie nie mogę jednak zdradzić szczegółów.
W ostatnim czasie rozpoczęliście wielkie inwestycje, m.in. w nowe hale produkcyjne na terenie zakładu w Bydgoszczy. Jak wpłyną one na rozwój fabryki i produkowanych w niej pojazdów?
Jesteśmy na etapie największych inwestycji w historii firmy. Przeznaczamy niemal 500 mln zł na budowę nowych hal, technologie modułowe i laserowe, cyberbezpieczeństwo oraz rozwój IT. Jedna z trzech hal już działa, wkrótce dołączą kolejne, w tym magazyn wielopoziomowy. Chcemy skupić procesy w jednym miejscu.
Jakie korzyści z tych inwestycji odczują pasażerowie?
Korzyściami będą przede wszystkim nowoczesne, ekologiczne i przyjazne pasażerom pojazdy szynowe, w tym tramwaje. Te kierujemy nie tylko na rynek Polski. Pojazdy z Bydgoszczy doskonale znane są w Europie i na świecie.
Jak wygląda obecnie portfel zamówień tramwajowych?
Na rynku polskim mamy aktywne zamówienia na blisko 200 tramwajów. To m.in. trzy umowy ramowe z MPK Kraków na łącznie 90 pojazdów, dwie umowy na maksymalnie 65 tramwajów dla Tramwajów Śląskich, dostarczymy kolejny pojazd dla Bydgoszczy i realizujemy dwie umowy tramwajowe z MZK Toruń. Dostarczamy również 16 pojazdów w ramach opcji dla MPK Wrocław.
Wzrost produkcji oznacza zapewne większe zapotrzebowanie kadrowe?
Zgadza się. Rozwijamy się szybko, dlatego potrzebujemy nowych pracowników. Poszukujemy m.in. spawaczy, mechaników, monterów wnętrz, elektryków i elektrotechników. Mówimy tu o setkach nowych miejsc pracy.
Rynek tramwajowy w Polsce ma przed sobą duże potrzeby?
Jak najbardziej. W samej Polsce do wymiany pozostaje ponad tysiąc tramwajów — nie wspominając o rynkach zagranicznych. Obecnie eksploatowane pojazdy mają często ponad 30 lat. Potrzebujemy ekologicznych rozwiązań, pojazdów o niskim zużyciu energii i zbudowanych z materiałów, które nadawać się będą do recyklingu. Tramwaje to przyszłość zrównoważonego i ekologicznego transportu miejskiego. To inwestycja na długie lata.




