Pobieranie pogody...

Katalog firm

Z ogródków działkowych na łódzkie tory. Niezwykła historia tramwaju z 1928 roku

Michał Ciechowski

8 grudnia, 2025

Na jednej z działek służył za letniskowy domek. Tramwaj z 1928 r. jest dziś atrakcją łódzkich torowisk. Precyzyjnie odrestaurował go właściciel – Tomasz Adamkiewicz. [Tekst pochodzi z „Raportu Tramwajowego” / 2023]

W każdy letni weekend zabytkowy tramwaj zobaczyć można na trasie biegnącej przez samo centrum miasta. Trudno go przegapić, bowiem wyróżnia się spośród wszystkich innych pojazdów, korzystających z łódzkiej sieci tramwajowej. Nie zawsze jednak wyglądał jak wprost wyjęty z filmowego kadru. Przedwojenny pojazd, po wyłączeniu z eksploatacji, trafił na ogródki działkowe, gdzie zwyczajnie niszczał. Od zapomnienia uratował go Tomasz Adamkiewicz.

Mężczyzna od pokoleń mieszka w Łodzi, w domu zbudowanym przy linii kolejowej. Pasją do kolei zaraził go tata, który zbierał miniaturowe kolejki TT. W rozrastającym się mieście ślady kolei – w tym parowozów – zaczęły jednak znikać. Tak było m.in. z parowozownią przy Dworcu Kaliskim.

– Zdałem sobie sprawę, że w sercu Polski moja pasja nie będzie miała przyszłości z uwagi na brak skansenu czy muzeum kolejnictwa – wspomina Tomasz Adamkiewicz. – Dzięki babci, która zabierała mnie w podróże po mieście tramwajami i wyemitowanym w TVP Łódź programie o z cyklu „Filmowa encyklopedia Łodzi i okolic”, zakochałem się właśnie w tramwajach. To było to, czego szukałem – kolej w mieście.

Największe wrażenie zrobiła na nim wizyta w niedostępnej na co dzień hali zajezdni przy ul. Tramwajowej, w której stacjonowały wyłączone z eksploatacji stare tramwaje. Klucze do wrót miała tylko jedna osoba – Włodzimierz Hyży, kustosz Izby Tradycji i to on pokazał Tomaszowi wagony.

– Zacząłem aktywnie udzielać się w Klubie Miłośników Starych Tramwajów – mówi Adamkiewicz. – To właśnie tam dowiedziałem się, że nieużywane już tramwaje w latach siedemdziesiątych trafiały na podłódzkie działki, służąc jako domki letniskowe lub składziki. Zacząłem ich wówczas szukać. One faktycznie na tych ogródkach stały – w większości wagony 5N i 2N. Były także Lilpopy oraz wagony typu Herbrand ze zlikwidowanego ośrodka wypoczynkowego dla pracowników MPK Łódź w Teofilowie koło Spały.

Wagon ukryty na działce

Jeden z takich wagonów dostrzegł w drodze do Wiśniowej Góry. Był to tramwaj doczepny Lilpop LRL, z wagonów podmiejskich. Jednak nie on docelowo trafił w ręce Tomasza.

– Właścicielka działki wskazała palcem teren zlokalizowany kilka metrów dalej – wspomina mężczyzna. – Tam stał nieznany mi jeszcze typ wagonu. Jak się okazało, wyprodukowany w fabryce w Sanoku. Łodzianin odkupił wrak wagonu za kwotę 250 zł. Jednak nie sam koszt nabycia pojazdu, ani jego transport do miasta, był problemem, a kwestia jego stacjonowania. Po długich poszukiwaniach terenu i rozmowach z kierownikiem Międzygminnej Komunikacji Tramwajowej Panem Ryszardem Balickim i zgodzie Prezesa wagon stanął na terenie MKT. Rok później – w 1998 r. pojazd przewieziony został do zajezdni tramwajowej na Helenówku, gdzie Tomasz przygotowywał wagon do remontu. Robił to we własnym zakresie.

Aby pozyskać środki finansowe na realizację prac, tramwaj trafił do rejestru zabytków. Wówczas Tomasz mógł ubiegać się o finansowanie modernizacji ze środków miejskich. I tak się stało. Pierwsza pomoc nadeszła jednak od sponsorów, którzy wpłacali środki na Towarzystwo Opieki nad Zabytkami Oddział w Łodzi, którego wówczas prezesem był Wiesław Kaczmarek, a dziś Tomasz Adamkiewicz.

– Z pierwszych środków zakupiłem nowe blachy na poszycie wagonu, następnie uzyskałem wparcie finansowe od Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków, a następnie od miasta, co umożliwiło mi dalsze prace remontowo-konserwatorskie – opisuje właściciel wagonu.

Odrestaurowanie pojazdu pochłonęło około 80 tys. zł. Wagon został wyremontowany z zachowaniem wszelkich oryginalnych detali. Tramwaj rozebrano aż do szkieletu. Zdjęto drewno i poszycie zewnętrzne. Konstrukcję wypoziomowano. Belki nośne, które, po 25 latach przebywania pojazdu na działkach, zostały nieco osłabione przez korozję, wzmocniono blachą „czwórką”, co zdecydowanie umocniło konstrukcję.

Po naprawie konstrukcji, wycięciu skorodowanych elementów, tramwaj trafił do MPK Łódź, gdzie wyśrutowano całe wnętrze i zabezpieczono podkładem antykorozyjnym. Następnie pojazd wrócił na Helenówek. W dużej mierze zachowało się jego drewniane wnętrze. W okresie międzywojennym do wykończenia tramwaju w środku zastosowano drewno dębowe, gruszę afrykańską i jesion. Historyczne elementy, które były w dobrym stanie, zostały po zakonserwowaniu ponownie zainstalowane.

– W remoncie tramwaju pomagali mi rodzice – dodaje Tomasz. – Mój tata pracował w łódzkim teatrze, gdzie przygotowywał dekoracje i tam też odtworzył siedzenia na podstawie zachowanej dokumentacji. Natomiast w naszym warsztacie przy domu mieliśmy maszyny stolarskie, gdzie były dorabiane mniejsze elementy, przy których pomagała nawet moja mama. To była bezcenna pomoc. Z grupą kolegów wyczyściliśmy drewniane przegrody z pomostu do przedziału pasażerskiego. Były oryginalne, więc ponownie je zamontowaliśmy do pojazdu. Zachowały się także całe ażurowe, mosiężne plafony. Ten pomostowy dałem do renowacji i poprosiłem o dorobienie trzech kolejnych, na wzór oryginału. W ten sposób odtworzyliśmy wiele elementów wagonu. Pojazd zyskał drugie życie. Teraz, w okresie letnim, spotkać go można na łódzkich torach. Jest jedną z atrakcji miasta. Można go wynająć, by poznać najciekawsze miejsca Łodzi.

W jaki sposób MPK Łódź godzi kursy tramwaju turystycznego z przejazdami w ramach miejskiego rozkładu jazdy?

– Nie mogę wyjechać tramwajem bez specjalnej zgody – zaznacza motorniczy. – Mam podpisaną umowę z MPK Łódź na korzystanie z sieci trakcyjnej i torów, co również wiąże się z opłatami na korzystanie z infrastruktury torowo-sieciowej. Mam także określone zasady, co do zgłaszania wyjazdów. Zanim ruszę w trasę, muszę wszystko zaplanować i skonsultować z centralną ruchu.

Drugą pasją Tomasza jest kino. Połączył ją z zamiłowaniem do tramwajów i zorganizował w swoim zabytkowym pojeździe projekcje filmowe. Pomysłem zainteresował się reżyser Krzysztof Zanussi, który osobiście spotkał się z właścicielem wagonu. Choć najwięcej pracy przy modernizacji tramwaju już za Tomaszem, każdego dnia trzeba wagon doglądać. Systematycznie należy konserwować jego mechanizmy, sprawdzać silnik, szczotkotrzymacze, robić przegląd nastawników czy oporów na dachu. Pracy więc jest dużo, ale, jak podkreśla właściciel prywatnego tramwaju, jest ona tego projektu warta.

O pojeździe mówią nie tylko w Polsce. To bowiem pierwszy tramwaj na świecie, wyremontowany przez osobę prywatną.

Udostępnij: